Aktualności

Repertuar kina Pieniny (10-16 kwietnia)

"Zbuntowana" oraz "Seks, miłość i terapia" to filmy, które będą wyświetlane w naszym kinie Pieniny od 10 do 16 kwietnia. Serdecznie zapraszamy.








KUP NOWY WIOSENNY NUMER MAGAZYNU ------------------>








ZBUNTOWANA reż. Robert Schwentke (2015)


Serię "Niezgodna" chętnie porównuje się z "Igrzyskami śmierci" i w zasadzie jest to porównanie uczciwe; oba cykle to warci siebie przeciwnicy. Nie ma między nimi wielu różnic, w centrum obu fabuł stoi mocna kobieca bohaterka, świat przyszłości z grubsza podzielony jest tak samo, a i jakościowo oba cykle dotrzymują sobie kroku.

"Seria Niezgodna: Zbuntowana" rozpoczyna się ponurym rozdziałem. Rozchodzą się drogi Tris, Cztery, Caleba i Petera, którym po piętach depcze Eric, wypełniający rozkazy władczej Jeanine Matthews. Tymczasowa królowa świata za wszelką cenę chce otworzyć kasetkę pozostawioną przez matkę Tris. W tym celu urządza na Niezgodnych wielostopniowe symulacje, będące morderczym labiryntem prób i tekstów, których jeszcze dotąd nikomu nie udało się przejść. Kolejne z jej królików doświadczalnych umierają, a Jeanine wpada w coraz większą furię.

Tymczasem, w równoległym świecie, Tris i Cztery trafiają ostatecznie do frakcji Nieustraszonych, gdzie bardziej niż o przetrwanie najpierw muszą zmierzyć się z własnym sumieniem i poczuciem winy. Nie przychodzi to łatwo, zwłaszcza Tris, która ma poczucie wielkiej przegranej. Ciągnie się za nią droga usłana trupami i przesiąknięta krwią - dziewczynie wydaje się, że przynosi otoczeniu tylko śmierć, a jej nadludzka siła jest przekleństwem. Prześladują ją koszmary, że ściągnie nieszczęście na jedyną osobę, którą darzy na tym świecie uczuciem, czyli Cztery.

Miłosno-sentymentalny wątek na szczęście specjalnie nie zajmuje twórców filmu, zdecydowanie preferujących dynamicznie rozwijającą się akcję i szybkie zamiany położenia bohaterów. W trwającym niespełna dwie godziny "Zbuntowanej" wiele się dzieje. Nie ma tu czasu na zadumę, poczucie winy, oczyszczenie - podobne rzeczy dzieją się tu poprzez czyny i gesty, próby ocalenia i akty poświęcenia. Jeśli ta fabuła nie jest po prostu plastikowym tworem popkultury to wielka w tym zasługa Shailene Woodley, aktorki bardzo dalekiej zarówno od typowej bohaterki kina akcji, jak i delikatnej, kruchej kobietki. Woodley z powodzeniem tchnęła w Tris trochę realnego cierpienia wynikającego z pełnienia roli, która dziewczynę uwiera, marginalizuje, nieprzerwanie prześladuje.

Niemniej jednak, "Seria Niezgodna: Zbuntowana" to dosyć ironiczny przykład koła, jakie zatoczyło kino. Na przełomie lat 80. i 90. mieliśmy kino rządzone przez facetów ze stali w stylu Sylvestra Stallone, Bruce a Willisa czy Arnolda Schwarzeneggera. Potem mieliśmy etap bohaterów z ludzką twarzą - Batmana, który płakał i Jamesa Bonda, który nie nadążał za tempem akcji. A teraz mamy czas silnych kobiet, których nie ima się żadna kula ani cios.

Urszula Lipińska


SEKS, MIŁOŚĆ I TERAPIA reż. Tonie Marshall (2014)

W komedii Tonie Marshall pojawia się następująca scena: rozgorączkowany bohater, Lambert, jest zapraszany do windy przez śmiało wdzięczącą się Sophie Marceau. Onieśmielony mężczyzna odpowiada wówczas, że woli przejść się schodami. Po obejrzeniu filmu jesteśmy w stanie go zrozumieć.

Judith Chabrier (Sophie Marceau) bardzo lubi seks. Jest samotną, bezdzietną, dojrzałą kobietą, zadowoloną ze swojego wyemancypowanego stylu życia. Ze względu na niepohamowane erotyczne pragnienia, bardzo często niestety jest zmuszona zmieniać pracę. Psycholog Lambert Levallois (Patrick Bruel) od kilkunastu miesięcy może poszczyć się natomiast wytrwałością w swojej seksualnej abstynencji. Jego plany może jednak pokrzyżować Judith, której dotychczas żaden mężczyzna - nawet żonaty - się nie oparł. Pomimo odczuwanego pożądania, Lambert udaje niezbyt zainteresowanego, co wielce frustruje wyposzczoną kobietę. Hipokryzja się piętrzy, a Judith… postanawia się zmienić.

Film Tonie Marshall jest dosadnie monotematyczny i jednoznaczny, a przecież klucz do sukcesu większości "sex comedies" opiera się na dwuznaczności i skojarzeniowości. Dowodem na to najbardziej żałosny orgazm w historii kina, przy którym podniecana samym dotykiem Dakota Johnson z "50 twarzy Greya" staje się, o dziwo, wiarygodna. Marceau zbyt często odświeżała sobie kultową scenę "udawanego orgazmu" z "Kiedy Harry poznał Sally" z Meg Ryan w roli głównej. Starania francuskiej divy trafnie kwituje Patrick Bruel - "twoje epatowanie zmysłowością jest męczące".

Sophie Marceau to bezapelacyjnie ikona francuskiego kina. Godne pożałowania wydają się zatem dokonywane przez nią ostatnio wybory ról, które mają udowodnić, że wciąż jest piękną i zadbaną kobietą. Równie niepokojąco wybrzmiewa diagnoza, że niezaspokojona seksualnie i sfrustrowana Marceau staje się symbolem upadającej tradycji francuskich komedii, które jeszcze dziesięć lat temu z lekkością podbijały kina studyjne w całej Europie. Skądinąd francuskiej gwieździe już wcześniej zdarzały się role, w których odmawiano jej seksu, na rzecz "wyższych" potrzeb uczuciowych, zakochania się - począwszy od "Fanfan" (1993), po "Ja zostaję!"(2003), aż do "Pożądania" (2014). Można wręcz powiedzieć, że ostatni z wymienionych filmów jest rewersem do "Miłość, seks i terapia". Podczas gdy w filmie "Pożądanie" od początku wiemy, że uczucie nie zostanie skonsumowane, w "Seksie, miłości…" mamy tego pewność i tylko smętnie wyczekujemy przewidywalnej puenty. Wtórne odraczanie stosunku seksualnego w "Pożądaniu" ma w sobie jednak więcej wdzięku i ciepła względem postaci, a także ciekawe, "rohmerowskie" przesłanie - nie zostawia się rodziny dla erotycznej fascynacji, która raz napoczęta wypala się szybciej od zapałki. A może po prostu Francois Cluzet z "Pożądania" ma w sobie więcej czaru od Patricka Bruela? Odpowiedzi jest wiele, choć tendencja jest zgodna i przykra - Francja się sypie, jak botoks większości jej podstarzałych już gwiazd (nie mam na myśli wyłącznie kobiet). Uratować ją może tylko śmiech, którego w filmie Tonie Marshall niestety zabrakło.

Diana Dąbrowska

ŹRÓDŁO: stopklatka.pl

Aktualny numer

Dołącz do nas