Aktualności

Repertuar Kina Pieniny (27.11 - 3.12)

Animacja przygodowa "Sava: Mały wielki bohater" oraz polska komedia romantyczna "Listy do M 2" to propozycje Kina Pieniny na nadchodzący tydzień. Serdecznie zapraszamy!

KUP MAGAZYN PIENINY -------------------------------------------->

"Sava: Mały wielki bohater"

Sawa ma 10 lat. Mieszkańcy jego wioski właśnie znaleźli się w poważnym niebezpieczeństwie. Ludzie - opuszczeni przed laty przez broniące ich białe wilki - stali się łatwym łupem dla chciwych hien. Teraz te potworne stworzenia zapragnęły sprzedać ludzi w niewolę potężnej małpiej królowej. Z łapanki udaje się uciec tylko Sawie. Odważny chłopiec poprzysięga, że uratuje wioskę. W lesie spotyka ostatniego białego wilka, który doradza mu wspólną wyprawę do maga potrafiącego rozwiązać każdy problem. Po drodze obaj poznają nowych przyjaciół i stawiają czoła niebezpiecznym sytuacjom.

Podróż do magicznego świata dla Sawy to jednocześnie droga do dorosłości i szansa na uwierzenie we własne siły. Taki bohater to dobry przykład dla dzieci – może je nauczyć waleczności, szlachetności i odwagi. Gorzej, że ta lekcja jest bardzo niedzisiejsza, a maluchom trudno będzie się z Sawą utożsamić. To chłopiec, który od początku wie, czego chce. Już w chwili rozpoczęcia wyprawy jest wyjątkowo – jak na dziesięciolatka – dojrzały, do tego nie przeżywa żadnych rozterek, nie przechodzi chwil zwątpienia, nie dzieli się z widzem swoimi troskami. Nie ma zresztą w "Sawie" żadnych dramatycznych momentów ani chwil oczyszczenia, które pomogłyby zaangażować się w oglądaną historię. Nawet bitwa z małpią królową – która powinna być momentem kulminacyjnym – przebiega wyjątkowo szybko i łatwo: tak łatwo, że widzowie nie zdążą nawet zastanowić się, czy dobro na pewno zwycięży. Rozwiązanie będzie bowiem aż nazbyt oczywiste.

"Sawa" ma jednak kilka atutów, które spodobają się dzieciom. To ładne plenery i uroczy bohaterowie poboczni. Sama estetyka animacji rosyjskiego studia to rzecz gustu; czasami wygląda lepiej, czasami gorzej. Twórcy nadrabiają jednak braki żywymi, momentami hipnotyzującymi kolorami, co może zauroczyć maluchy. Najciekawsze – nawet jeśli niespecjalnie ładne – są za to postacie towarzyszące małemu Sawie. Różowy królikopodobny Fąfel pełni tę samą funkcję, co prosiaczek w "Kubusiu Puchatku" – wzrusza i rozczula do łez. A paskudnie brzydki wicebaron Fafl bawi niezachwianą pewnością siebie, ciętymi ripostami i opowieściami o swoich sercowych podbojach. Dzięki nim seans "Sawy" można ostatecznie zaliczyć do udanych.

"Sawie" rosyjskich animatorów daleko pod wieloma względami do produkcji z wytwórni Disney czy DreamWorks. Nie jest to ani tak malownicza animacja jak "Rio", ani tak urzekająca opowieść o przyjaźni jak "Jak wytresować smoka". Mimo tego – za sprawą fajnych bohaterów – małym widzom o niezbyt wygórowanych oczekiwaniach może się spodobać.

autor: Dorota Kostrzewa

"Listy do M 2"

Jeśli święta to czas przebaczania, chciałbym skorzystać z nadarzającej się okazji i zgłosić wniosek o amnestię. Swego czasu niesprawiedliwie obszedłem się z "Listami do M.", zbywając je jako polską podróbkę "To właśnie miłość". Za późno doceniłem zgrabnie uszytą wielowątkową historię oraz wdzięczny humor filmu Mitji Okorna. Poza tym, jeśli celuloidowym wzorcem z Sèvres ma być dla naszych filmowców klasyk brytyjskiej komedii romantycznej, należy temu tylko przyklasnąć. Zwłaszcza, gdy alternatywą dla widzów jest kolejne "Dzień dobry, kocham cię". Wspominam o tym wszystkim dlatego, że drugie "Listy" nie dorównują oryginałowi. Dopadła je typowa przypadłość sequeli: niedopracowany scenariusz i odgrzewane pomysły. Uczciwie należy jednak przyznać, że na tle polskiej mizerii utwór Macieja Dejczera wypada znośnie.

Większość bohaterów już znacie. Maciej Stuhr raz jeszcze siada w wigilię Bożego Narodzenia za radiowym mikrofonem, by wprowadzić słuchaczy w świąteczny nastrój. Piotr Adamczyk i Agnieszka Dygant nadal uroczo drą ze sobą koty, obwiniając się o rozpad małżeństwa. Nie zabrakło również swawolnego Tomasza Karolaka w roli Mela, czyli nieświętego Mikołaja. Nowy nabytek w obsadzie to m.in. Maciej Zakościelny, który po spotkaniu z dawną ukochaną uświadamia sobie, że jego serce nie biło nigdy dla bogatej narzeczonej (tradycyjnie mdła jak kluski z makiem Żmuda Trzebiatowska). Gwiazdy krążą po mieście w poszukiwaniu miłości i markowych prezentów (czytaj: product placementu), w tle pyszni się obsypana sztucznym śniegiem Warszawa i przygrywa modny zespół Sound n Grace.

Scenarzyści Marcin Baczyński i Mariusz Kuczewski szlifowali przez lata warsztat, pisząc seriale. Ich telewizyjny rodowód daje o sobie znać, gdy banalne problemy bohaterów zostają rozdmuchane do niebotycznych rozmiarów. Ktoś przez cały film rozważa, czy powinien oświadczyć się kobiecie, o której od dawna wiadomo, że jest "tą jedyną". Ktoś inny czeka i czeka, i czeka w kafejce na pojawienie się poznanego w internecie przystojniaka. W wieloodcinkowych produkcjach fabularne wodolejstwo wydaje się przydatną umiejętnością. Jednak w kinie, gdzie liczy się konkret i zwięzłość, świadczy ono wyłącznie o braku kreatywności. Jej niedobór ma zrekompensować wysyp znanych twarzy na drugim i trzecim planie. I rzeczywiście, ekran błyszczy się od gwiazd, choć na przykład Piotr Głowacki zasługiwał na coś więcej niż błąkanie się bez celu w trzech scenach. No chyba, że jego nieznajomy miał być kimś w rodzaju Artura Barcisia z "Dekalogu" - milczącym duchem świąt.

O ile w pierwszej części udało się harmonijnie połączyć ze sobą komedię i melodramat, tutaj górę bierze drugi gatunek. Rzewne wątki rodem z "Na wspólnej" (śmiertelna choroba, inwalidztwo, próba samobójcza) nie są rozcieńczone choćby odrobiną ciepłego humoru, przez co skutecznie zabijają świąteczną aurę filmu. Jedyna historia, w której gromki śmiech i łzy wzruszenia wymieszano w idealnych proporcjach, to ta, gdzie Mikołaj-Karolak walczy o miłość i szacunek swojego czteroletniego syna. Nie obraziłbym się, gdyby po nieuniknionym sukcesie "Listów 2" ktoś wpadł na pomysł spin-offu o przygodach Mela. Skoro mamy już polskie "To właśnie miłość", może nadszedł czas na rodzimego "Złego Mikołaja"?

autor: Łukasz Muszyński

Aktualny numer

Dołącz do nas