Co nowego?

Tryptyk - zespół, który współtworzy rodzeństwo z Tylmanowej

Zespół "Tryptyk", a więc niezwykle uzdolnione rodzeństwo z Tylmanowej, już w Sylwestra wystąpi w Zakopanem z zespołem Zakopower i Brathanki. Serdecznie zapraszamy na ich koncert.

» zobacz więcej

Pieniny na międzynarodowej liście geoparków UNESCO?

Co łączy Szczawnicę z chińskim siedmiotysięcznikami Kunlun i islandzkimi gejzerami? Poza pięknem krajobrazu również rzadko spotykane gdzie indziej warunki geologiczne.

» zobacz więcej

Z numerów archiwalnych

HOTEL NĘDZY, NOCLEG BEZ PIENIĘDZY / HOTEL FOR THE POOR, LODGING WITHOUT MONEY!

Po raz pierwszy spływałem Dunajcem pięćdziesiąt sześć lat temu. Że co proszę, pięćdziesiąt sześć? Naprawdę? Gdy wsiadałem do łodzi, przejęty i wzruszony, przystań znajdowała się w Czorsztynie obok drewnianego mostu, z widokiem na zamek niedzicki. Flisacy byli ubrani po góralsku, jak w albumie Edwarda Hartwiga „Pieniny”, lecz na nogach mieli zwykłe półbuty, niektórzy nawet trampki albo tenisówki. Sprawiało mi to przykrość, bo już wtedy miałem zadatki na miłośnika góralszczyzny o purytańskich zapędach. Wopista z paskiem pod brodą i pepeszą na ramieniu legitymował wszystkich wsiadających. Nie było żartów, strefa nadgraniczna. Wyjąłem legitymację szkolną. Spojrzał surowo, ciarki mnie przeszły. Obok po kolana w wodzie stali Cyganie (o Romach wtedy jeszcze nie słyszano) w ciemnych garniturach, grali na skrzypcach „Góralu, czy ci nie żal” w tęsknej manierze, a śniada dziewczynka biegała wokół, szarpała turystów, domagając się zapłaty. When I first rafted down the Dunajec 56 years ago. Pardon me – 56? Was it really? When I was stepping down into the boat, anxious and full of emotion, the quay was by a wooden bridge in Czorsztyn with a view of Niedzica Castle. The raftsmen were dressed Highlander style, like in Edward Hartwig’s photo book Pieniny, but they had regular brogues, and some even trainers or plimsolls, on their feet. I felt sorry because at that time I already had what it takes to become a lover of all things Highlander with puritan inclinations. A border guard with a helmet strap under the chin and a submachine gun over the arm checked the IDs of all those entering. The border zone was no laughing matter. I got out my school ID. He took a stern look, and I felt shivers down my spine. Standing beside us, up to their knees in the water, were Gypsies (no one had yet heard about the Roma at that time) in dark suits and playing Góralu, czy ci nie żal on violins in a wistful manner, and a dark-skinned girl was running around, and pestering tourists to claim their payment. Antoni Kroh

» zobacz więcej

Zbójnicka sprawiedliwość

Jeden z najpiękniejszych pienińskich szczytów – Sokolica, ma swoją ciekawą legendę. Jej bohaterami są zbójnicki harnaś i jego niewierna kochanka, czyli frajerka, którą karząc za zdradę, zbójnik zepchnął ze szczytu Sokolicy w nurty Dunajca. Opowieść mówi o pięknej dziewczynie, która dla kaprysu związała swój los ze zbójnikiem. Początkowo była tylko jego kochanką, potem powoli zbijała, czyli rabowała na równi z jego podkomendnymi, aż w końcu to ona planowała napady, dzieliła łupy i dyrygowała całą kompanią ze swoim miłym na czele, a kiedy próbował się jej sprzeciwiać, obrażała się i kazała długo prosić o wybaczenie. Była podobno wyjątkowo sprytna i okrutna. Urszula Janicka-Krzywda

» zobacz więcej